
http://theteamelite.com/2011/06/fitness-myth-4-if-you%E2%80%99re-not-sweating-then-youre-not-working-hard-enough/
Chciałem zaprezentować Ci obszerny fragment tekstu przetłumaczonego przez „Kuczi”, a opublikowanego na witrynie Polskiej Organizacji Darta.
Tekst jest tłumaczeniem porad zawodnika John’a Part’a dotyczących treningu darterskiego. Jeśli tekst Cię zainteresuje- zapraszam na stronę POD, aby przeczytać cały tekst.
Lekcja 1. Dlaczego trenować?
Nasuwają się przede wszystkim dwa podstawowe powody. Po pierwsze każdy chciałby zwiększyć i ulepszyć swój potencjał sportowy przed nadchodzącymi pojedynkami. W przypadku praktycznie każdej dyscypliny sportowej wymagana jest pewna doza treningu, aby zwiększyć swoje umiejętności. Nie jest żadną tajemnicą, że ilość i jakość treningu ma bezpośredni wpływ na osiągnięcia sportowe. Zostać mistrzem świata jest „relatywnie” łatwo, grając z pozycji pretendenta występują całkiem inne obciążenia. Ale żeby zostać na tronie, ewentualnie wielokrotnie potwierdzić swoją wielkość należy trenować, dużo i sumiennie.
Drugim powodem, aby podjąć trening, jest fakt, że trening ma służyć także zabawie. Jeśli uprawia się jakąś dyscyplinę sportową nie potrafię sobie wyobrazić, że nie można czerpać z niej radości i zabiera nam ona wręcz całą radość z jej trenowania. Trening może sprawiać radość, nie rzucamy przecież cały czas, jakbyśmy znajdowali się przed ważnymi zawodami. Jest też czas na eksperymenty i innowacje.
Niewątpliwe dart ma coś wspólnego z magią, gdy próbujemy rzucić w trudno uchwytny cel. Nie ma nic wspanialszego niż radość czerpana z udanego rzutu. Właściwie ręka już przed rzutem czuje, że za chwilę trafi się 60kę, i chcemy zawsze wprawiać się w ten stan. Czy pamiętacie moment, kiedy po raz pierwszy rzuciliście swoją pierwszą 180kę? Co wtedy odczuwaliście? Czyż to nie jest czysta radość i eksplozja radości? Mogę też zapewnić, że zdobycie tytułu mistrza świata wprawia we wspaniały, niepowtarzalny nastrój.
Z filozoficznego punktu widzenia rzucając lotki wprawia się w stan medytacji i doświadcza się pewnego rodzaju katharsis. Każdy zawodnik pragnie zbliżać się do doskonałości, aby gra była coraz bardziej kompletna i skuteczna. Tak więc psychika zawodnika gra tutaj decydującą rolę, tylko mentalna siła potrafi zapewnić sukces na tarczy.
Można powiedzieć, że zawodnicy i kibice są niemalże owładnięci przez tak zwaną „9”(czyli zakończenie gry 9ą lotką, rzucając np. 180 180 141) Dlaczego? Pragnienie, aby chociaż przez krótki moment zespolić się z grą całkowicie.
Phil Taylor fascynuje kibiców na całym świecie. Czy tylko dlatego że wygrywa? Oczywiście podziwia się go za to, że podczas swoich występów bardzo rzadko zdarza mu się doznać goryczy porażki. Jednak sądzę, że bardziej sposób w jaki wygrywa tak na nas wpływa, wprawiając nas w stan euforii. I na pewno nie mam na myśli tu jednostronnych pojedynków do „jednej bramki”. Osiąga on tak wyśrubowane średnie, że wprawia ona w osłupienie czołowych graczy świata. Każdy z nas miewa dobre mecze, ale Phil osiąga prawie za każdym razem średnią 100 punktów i więcej. Żaden inny gracz nie gra na takim poziomie. W jaki sposób osiągnął taki rezultat? Na pewno nie zmusił go do tego żaden inny gracz, aby tak grać. Po prostu wiedział, że może grać jeszcze lepiej i poprzez pracę włożoną w trening osiągnie jeszcze więcej. Tak, że właściwie nie różni się od żadnego gracza pubowego.
Szczerze w to wierzę, że poprzez sukcesywny trening mogę stopniowo zwiększać moje średnie, ta zasada dotyczy każdego gracza. W roku 1987 otrzymałem pierwszą tarczę i lotki, po tym jak widziałem w telewizji transmisję z meczu. Przez pierwsze dwa lata nie robiłem nic innego jak próby samodzielnego nauczenia się gry w darta. 1-2 godziny dziennie, które spędzałem przy grze były bardzo odprężające. Pracowałem pilnie i zwiększałem swój poziom. Właściwie to był tylko trening dla samego treningu. Nie mogłem nigdy poprzestać na samozadowoleniu. Obecnie przeszedłem przez wszystkie poziomy gry i cieszę się zawsze z paru godzin spędzonych dziennie na grze, w ciągu, których świat składa się z moich lotek, moich marzeń. Rozkoszujcie się treningiem.
John Part
Lekcja 2
Dobre przyzwyczajenia i jak uniknąć złych
Jednostka treningowa może przynieść wiele radości, ale jeśli naprawdę chce się osiągnąć jakieś wyniki, trzeba przede wszytki rozwinąć własny indywidualny styl rzucania.
Praktycznie oznacza to, że należy wynaleźć naturalny ruch rzutu ręką i odrzucić wszystkie złe nawyki, które pojawiają się przy rzucaniu. Jeśli nie zainwestuje się czasu w proces ustalenia złych nawyków, może się zdarzyć, że złe przyzwyczajenia tak wezmą górę, że znajdzie to swoje odzwierciedlenie w złych wynikach.
Jeśli macie dostęp do filmów czy meczy profesjonalistów, możecie znaleźć wspólne punkty w waszych technikach. Zawsze są jakieś wyjątki, dlatego też zawsze warto przypatrzeć się wielu graczom, zanim wyciągniemy wnioski. Np. nie wystarczy tylko przeanalizować styl rzucania Phila Taylora i potem go naśladować. Najbardziej prawdopodobne jest, że w jego technice jest coś specyficznego, co pasuje tylko do niego. Ba, naśladując jego styl rzucania można nawet wyrobić w sobie złe nawyki! Dlatego też należy zaobserwować najpierw wielu czołowych graczy, tylko wtedy istnieje szansa, że znajdziemy coś odpowiedniego dla siebie.
Co dotyczy techniki rzutu, należy przyjąć wygodną stabilną postawę i nie wychylać się za bardzo do przodu. Ustawienie stóp na linii nie jest ważne, o ile pozostaje ciągle takie same. Należy stać wyprostowanym i poruszać tylko przedramieniem i ramieniem. Stabilną technikę rzutu można w sobie wyrobić najszybciej, jeśli jest ona naturalna. Łokieć powinien być całkowicie wyprostowany w czasie rzutu. W pierwszym momencie wydaje się to nienaturalne, ale zapewniam, że przyniesie wyniki. Jeśli wyprostujemy rękę w łokciu, ramię automatycznie jest pociągnięte pod podbródek.
Lotkę należy umieścić przy oku dominującym, ewentualnie między oczyma. W tym momencie ręka staje się prawdziwą katapultą, poruszamy ręką do przodu i wypuszczamy lotkę. Przy wypuszczeniu lotki łokieć należy całkowicie wyprostować, tak jakby chciało się wskazać na deskę. Fachowo nazywa się to Following through. Following through jest bardzo pomocne przy wypracowaniu identycznego momentu wypuszczenia lotki. Aby całkowicie skoncentrować się na rzucie, można spróbować rzucać drugą ręką. W ten sposób uzmysłowimy sobie bardziej ruch podczas rzutu.
Jak należy trzymać lotkę? Myślę, że jest to sprawa wyczucia, sposób trzymania ma być naturalny i wygodny. To także zależy od lotek jakie się posiada. Krótkie i grube lotki trzyma się inaczej niż długi i cienkie. Przed zakupem lotek w sklepie zawsze lepiej jest parę razy rzucić, aby stwierdzić, czy nam odpowiadają. W tym momencie rozwijamy w sobie sposób trzymania. Jeśli mogę coś poradzić, należy się skoncentrować się na samym procesie rzucania, zważać na wyprostowanie przedramienia nad łokciem i czy łokieć jest całkowicie wyprostowany. Sposób trzymania wypracuje się automatycznie.
Jeszcze ostatnia rada co do rzutów. Oczy powinny być skoncentrowane na cel, nie należy celować ani wyżej ani niżej, aby wyrównać rzut. To jest zły nawyk, lepiej jest trenować tak długo, aż lotki będą lecieć w tym kierunku, gdzie chcemy.
Jeszcze raz dla przypomnienia, na początku treningu należy wypracować sobie odpowiedni ruch rzutu, nie należy przejmować się tym, jeśli osiągane początkowo wyniki nie będą zbyt dobre. Pierwszym celem jest wyprowadzenie dobrych podstaw i wyniki na pewno przyjdą za czasem. Jeśli uda się uzyskiwać wysokie rundy pod presja, nerwowość stopniowo będzie znikać.”
Zapraszam do przeczytania całego tekstu: więcej.


